|

Chętnym
do wsparcia Społecznego Komitetu Odbudowy funduszami na wykończenie
Pomnika Legionistom Bohaterom Ziemi Cieszyńskiej i jego otoczenia
podajemy numer konta w Banku Spółdzielczym w Cieszynie :
Beneficjent:
Społeczny Komitet Odbudowy Pomnika
Konto:
98
8113 0007 2001 0176 2231 0001
z dopiskiem
POMNIK.
Dane przy przelewach zza granicy
Beneficiary Name: Spoleczny Komitet
Odbudowy Pomnika
Beneficiary Account #: 98811300072001017622310001
Beneficiary Bank Name: Bank Spoldzielczy w Cieszynie
ABA#/Swift #: POLUPLPR
Beneficiary Bank Address: Kochanowskiego 4, Cieszyn,
Poland 43400
Additional Instructions: Pomnik.....
|
|
W
NASTĘPNYM NUMERZE BIULETYNU
|
|
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
Nr
12 / 2005 (24) 23
grudnia 2005
|
Nieustraszony
zaolziański Winkelried
Był
rzecznikiem polskości Zaolzia. Za wielką niesprawiedliwość, zwłaszcza
wobec tych, którzy oddali swe życie za wyzwolenie Kraju, a szczególnie
zaolziańskich stron rodzinnych spod niemieckiej okupacji, uznał w r.
1945 wytyczenie granicy między Polską i Czechosłowacją według
podziału z r. 1920 W r.
1946 napisał w tej sprawie dwa listy otwarte do prezydenta Edvarda
Beneša. Nigdy na nie od demokratycznych, niekomunistycznych władz
czeskich nie dostał odpowiedzi, został natomiast w związku z tym
postawiony w r. 1947 w
stan oskarżenia o działalność antypaństwową.
Prawie
całkowicie sparaliżowany, przykuty do łóżka, władając w
ograniczonym stopniu tylko lewą ręką, nie mógł oczywiście
uczestniczyć w procesie. Stukając jednym palcem w klawisze
maszyny specjalnie
przymocowanej do łóżka, tak jak tworzył uznawane prace naukowe –
np.: „Rola języka polskiego na Śląsku Cieszyńskim w wiekach
XVI-XVII”, „O źródła poznawcze do studiów nad ludową i
historyczną kulturą Śląska Cieszyńskiego”, „Powieści ludu śląskiego
w przybranej szacie mieszczańskiej”, „Płaźnik, studium z dziejów
górniczej Karwiny”, „Prawidłowość w budowie dialektu cieszyńskiego”
oraz inne liczne artykuły prasowe, tak napisał ponad dziewięćdziesięciostronicową
„Odpowiedź w kwestii cieszyńskiej”, która miała być odczytana
w sądzie.
Leon
Derlich – rodowity zaolzianin, bo o nim tu mowa, piszący pod
pseudonimem Andrzej Sowa, obchodziłby 28 listopada br. stulecie
urodzin. Zmarł w r. 1965, po ponad 40 latach
unieruchomienia – otoczony opieką matki i siostry Herminy, która poświęciła
dla niego swe życie osobiste. Był odwiedzany przez licznych przyjaciół
- w czasie okupacji, co wydaje się wprost niewiarygodne, kierował
podziemną organizacją zajmującą się pomocą dla więźniów.
Uważamy
ze wszech miar za wskazane, aby – dla przykładu hartu ducha i
osobistej nieugiętej postawy - opublikować w internecie przynajmniej
fragment wymienionej odpowiedzi, świadczącej o tym, że Leon Derlich,
nawet jako oskarżony, nigdy nie
poddał się psychicznemu terrorowi ówczesnych władz. Oto część
tego fragmentu:
„/.../
Dekretowane prawo czechosłowackie, realizujące zasadę
narodowego państwa Czechów i Słowaków, (wytłuszczenia red.) a
zawdzięczające swoją rację bytu faktowi
wspólnego zwycięstwa narodów sprzymierzonych
nad Trzecią Rzeszą, dostało się na spornym obszarze Śląska
Cieszyńskiego w ręce wprost
niepoczytalnych zaślepieńców,
dyszących pragnieniem pospiesznego zlikwidowania tego
życia polskiego, którego tu nie zdążyli wytępić szaleńcy spod
znaku swastyki. Na widok niespodziewanego bezprawia i odczuwanej
krzywdy oburzeniem wezbrała cała Polska. Ale, co do Polski i spraw
cieszyńskich, przez Ostrawę uprzedzana czeska opinia publiczna
przybrała pozę gentlemana, urażonego „štvaním
katovického rozhlasu“ [podjudzaniem ze strony radia katowickiego
– tłum. red.]. Sami zaś likwidatorzy, przestawiając się z konieczności
na dłuższą falę, stali się trochę mniej gwałtowni, ale za to
bardziej wyrachowani i podstępni.
Dekrety
i normy prawne Czechosłowacji, narzucone powiatom Nadolzia, przemieniły
się w kamień młyński u szyi tutejszego polskiego życia. W
momentach zaś, dla których nie starczyło paragrafów, jęły
dopomagać zmowa patriotyczna, spryt i fakt posiadanej władzy.“
Proces w końcu się nie odbył. W
lipcu 1948, a więc już po komunistycznym puczu, te same władze
czechosłowackie uelastycznily się, uznając przewód sądowy
za zbyt kompromitujący i ryzykowny dla nich i wstrzymały
dalsze postępowanie!
Ecce .... !
dalej - w biuletynie nr
12/2005 (24)
|
|
TEMATY
W PRZYGOTOWANIU
|
|
Stan
ochrony
praw narodowych polskiej ludności zaolziańskiej
|
|
Prosimy o
nadsyłanie interesujących informacji i aktualności, łącz do
stron internetowych
na e-mail:
kontakt@zaolzie.org
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
NAJNOWSZY
NUMER
BIULETYNU
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
dokumenty, artykuły,
komentarze,
aktualności
Nr
11/2005 ( 23) 23 listopada 2005
wersja
do druku
|
Asymilacja,
czy wynarodowienie?
W
roku 1916 - pod germanizacyjnymi
rządami Austrii - do polskich szkół podstawowych i średnich w
części Śląska Cieszyńskiego - nazwanej później Zaolziem - uczęszczało
23 376 dzieci. Pod czechizacyjnymi rządami Pragi, po czeskim
zaborze tej ziemi w r.1919, liczba ta w
r. 1932 wyniosła już
tylko, lub – jak kto woli – jeszcze 12 596 (około dwanaście i
pół tysiąca!!). W zaolziańskim Głosie Ludu z 3 września 2005
czytamy: „Z dniem 1 września 2005 w
polskich szkołach podstawowych
na Zaolziu naukę rozpoczęło (tylko) 2 022 uczniów (dwa
tysiące!!!), w polskojęzycznych szkołach średnich zaś 650 młodych
ludzi, w tym 451 w gimnazjum”. Tym z czytelników naszego biuletynu,
którzy nie znają zaolziańskich realiów należy się w tym miejscu
wyjaśnienie – zaolziańskie gimnazjum nie jest odpowiednikiem
gimnazjów wprowadzonych kilka lat temu w Polsce. Jest to szkoła na
stopniu licealnym, gdzie edukacja kończy się egzaminem maturalnym.
Pozostałych 199 uczniów (650 uczniów szkół średnich, odjąć
451 gimnazjalistów) nie uczęszcza natomiast do szkół polskich,
tylko do polskich klas przy szkołach czeskich - Akademii Handlowej,
Średniej Szkole Medycznej (zwanej błędnie w tłumaczeniu z języka
czeskiego „zdrowotną”), i Technikum Przemysłowym. Zupełnie
brakuje na Zaolziu polskich szkół zawodowych. Nie ma tu nawet
polskich klas przy szkołach czeskich.
W wydanej w roku 2000 publikacji zaolziańskiego Towarzystwa
Nauczycieli Polskich „Tu byliśmy, tu jesteśmy...” – dotyczącej
szkolnictwa polskiego na Zaolziu w ostatniej dekadzie XX wieku, jest
mowa o 30 szkołach podstawowych. Jest to prawda tylko częściowa,
gdyż nie wszystkie te szkoły mają własną osobowość prawną. W
kilku przypadkach chodzi tylko o polskie klasy dla uczniów klas 1-5
przy szkołach czeskich i szkołę w Bystrzycy, połączoną z
miejscową podstawówką czeską i to niestety przy akceptacji i
poparciu urodzonego na Zaolziu b. premiera RP Jerzego Buzka (dziś
reprezentującego Platformę Obywatelską!). Niestety, gdyż – jak
już pisaliśmy w jednym z naszych biuletynów – czeski dyrektor
szkoły wydał rozporządzenie, iż podczas przerw nie wolno
personelowi pomocniczemu szkoły rozmawiać z polskimi dziećmi nie
tylko po polsku, lecz nawet miejscową, polską gwarą.
|
|
NUMERY
ARCHIWALNE BIULETYNU
|
|
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
Nr
10/2005 (22) 23 października 2005
|
|
Można
by rzec, że dla wielu naszych rodaków Czesi stali się swoistym
guru. Jakże inaczej można bowiem tłumaczyć fakt, że do
decydowania o uroczystości odsłonięcia na polskiej ziemi polskiego
pomnika, odbudowanego ze składek polskiego społeczeństwa, upamiętniającego
walkę polskich legionistów o Polskę, zniszczonego w pierwszym dniu
wojny przez hitlerowców, wprasza się do cieszyńskiego ratusza i
jest słuchany, wysoki przedstawiciel czeskiej dyplomacji, który bez
żenady dyktuje co należy, a czego nie należy robić, kiedy odsłaniać,
a kiedy nie odsłaniać. Czyżby się Panu Konsulowi Republiki
Czeskiej z Katowic zamarzyły „historyczne prawa Czechów do Ziemi
Cieszyńskiej”, którą w styczniu r. 1919 w całości próbowali
zdradziecko oderwać od Polski, zapędzając się aż pod Skoczów?
Czyżby tak wytrawny dyplomata nie wiedział, że mieszanie się w
wewnętrzne sprawy suwerennego kraju pobytu jest niedopuszczalne? Nas,
pomimo obiekcji pana konsula RC – cieszy, że pomnik Ślązaczki,
spiżowa cieszyńska Nike, stoi już na swojej granitowej kolumnie,
choć wspartej na - nie
do końca jeszcze gotowym - postumencie, u podnóża cieszyńskiej Góry
Zamkowej. Wierzymy, że ofiarni członkowie Społecznego Komitetu
Odbudowy tego pomnika wybiorą właściwy rangą termin jego
uroczystego odsłonięcia i to bez prośby o zezwolenie konsula sąsiedniego
państwa. Nas nie pytano o zdanie, gdy na Zaolziu odsłaniano pomniki
czeskiego polakożercy – Petra Bezrucza...
Chętnym
do wsparcia Społecznego Komitetu Odbudowy
funduszami na wykończenie
Pomnika Legionistom Bohaterom Ziemi Cieszyńskiej i jego
otoczenia podajemy numer konta w Banku Spółdzielczym w Cieszynie :
98
8113 0007 2001 0176 2231 0001
z dopiskiem
POMNIK.
dalej - w biuletynie nr
10/2005 (22).....
|
|
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
Nr
9/2005 (21) 23 września 2005
|
|
SZLAKIEM
LEGIONU ŚLĄSKIEGO
ZIEMI
CIESZYŃSKIEJ¹
.....
Najgorsza
rzecz, jaka może spotkać żołnierza po walce, to krzywda zapomnienia.
Stąd pragniemy przygarnąć do serca dziedzictwo naszych ojców
i przenieść w przyszłość hart ich ducha i ofiarę ich krwi,
gdyż społeczność narodowa, gdyż naród - który traci pamięć,
ginie!
..............................................
Dwie
kompanie ich było, dwie kompanie poczęte w „Parku Sikory”
w dzisiejszej zaolziańskiej części Cieszyna. Dwie kompanie,
które odeszły z dworca cieszyńskiego, na którym potem „brat
Czech” – zacierał napisy polskie „brata Lecha”. Na którym żandarm
czeski, znany z wyczynów w całej pierwszej wojnie światowej (nota bene zwłaszcza poza
frontem), pełnił potem
służbę wytrawnym okiem żandarmskim „ku chwale czechosłowackiej
republiki”.
Dwie
kompanie ich było, rzucone żołnierskim rozkazem poza przełęcze
Karpat, aby pełniły służbę w 3 pułku piechoty Legionów
polskich.
...........................................
Legendą
tych kompanii był por. Jan Łysek, komendant „Śląskiej
kompanii” Legionów polskich, pośmiertnie awansowany do stopnia
kapitana.
..........................................
To
on był autorem pięknego utworu „Śpiący rycerze”, z którego
zapożyczyliśmy dla Polskiego
Biuletynu Informacyjnego – Zaolzie znamienny cytat,
zamieszczony na stronie głównej naszego serwisu:
...”Ognisko
w domach tli, jeszcze nie zgasło
Śpiący lud w trudzie zmaga się, wysila,
By
się obudzić. Czas, byś dawał hasło"
¹Żródła:
Materiały Komitetu Odbudowy Pomnika Legionistów
Ziemi Cieszyńskiej,
roczniki prasy – Dziennik Polski, Śląska Brygada
dalej - w biuletynie nr
9/2005 (21).....
|
|
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
Nr
8/2005 (20) 23 sierpnia 2005
|
|
CIESZYŃSKICH
KONFRONTACJI
CIĄG
DALSZY
Zaolzie
przestało być sprawą tabu...
Był
to bardzo powolny proces przywracania prawdy po latach komunizmu.
Wielu czeskich i polskich „znawców” historii wolało - po załamaniu
się komuny w r.1989 - nadal niezgodnie z faktami powtarzać, jak to Zaolzie
na podstawie decyzji konferencji monachijskiej zostało zajęte przez
Polskę (o tym jaka była rzeczywistość mówią dokumenty
omawiane w nr 1/2004 PBI-Zaolzie, patrz. archiwum serwisu
Zaolzie-org). Do dziś niektórzy czescy dziennikarze nadal utrzymują,
że „mnichovská
dohoda ze září
1938 přiřkla Těšínsko polské okupační armádě,¹
(Układ
monachijski z września 1938 przyznał Zaolzie polskiej
armii okupacyjnej – tłumaczenie
redakcji PBI-Zaolzie)
Do
ujawniania prawdy o Zaolziu przyczynił się m.in. – zwłaszcza w
okresie po r. 1989, polski
historyk, prof. dr hab. Marek Kazimierz Kamiński z Instytutu Historii
Polskiej Akademii Nauk. Należą Mu się za to szczególne wyrazy
uznania. Uczestniczył, zwłaszcza w pierwszych latach 90-tych 20
wieku, w wielu polsko-czeskich spotkaniach i prezentował wyniki badań
polskich i czeskich zasobów archiwalnych, usuwając białe plamy w
historii wzajemnych stosunków obu narodów.
dalej - w biuletynie nr
8/2005 (20)
|
|
DALSZE
NUMERY
ARCHIWALNE BIULETYNU
1
2
3
4
5
6
7
8 9
10
11
12
/2004
1
2 3
4
5
6 7
/ 2005
|
|
|
|
|
..."Ognisko w domach tli,
jeszcze nie zgasło.
Śpiący lud w trudzie
zmaga się, wysila,
By się obudzić.
Czas, byś dawał hasło!"
Jan Łysek
|
|
|

WIEŻA
PIASTOWSKA
na
cieszyńskim wzgórzu zamkowym nad Olzą,
w
prawobrzeżnej części podzielonego
miasta – w Polsce,
|
|
|
WIAROPODOBNY ROK ZAŁOŻENIA MIASTA - 810 p. Ch.
|
|
|
|
CIESZYN
STOLICA B. KSIĘSTWA PIASTOWSKIEGO
|
|
|
ZAOLZIE
-
Polska część obszaru b. Księstwa
Cieszyńskiego oderwana od Polski przez Czechosłowację:
-
w
drodze zbrojnej, podstępnej napaści z 23.1.1919,
-
po
raz drugi z rozkazu Stalina
po 2 wojnie światowej –
w r.1945.
|
|
|
...
LECZ DUCHOWEJ
WIĘZI Z NARODEM NIE DA
SIĘ ROZERWAĆ !
|
|
|
W
PIERWSZYM NUMERZE
BIULETYNU PISALIŚMY
|
|
|
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
Nr
1/2004 23 stycznia 2004
|
|
|
W
PRZEMILCZANĄ 85 ROCZNICĘ CZESKIEJ ZDRADZIECKIEJ NAPAŚCI
(...) W dniu 22.9.1938,
a więc na cały tydzień przed „Monachium” – czyli
dyktatem monachijskim, Benesz
pisał do Mościckiego:
(...)
... przedkładam ... propozycję
...wyrównania problemu polskiej ludności w Czechosłowacji.
Pragnąłbym ułożyć tę sprawę na
płaszczyźnie
zasady rektyfikacji granic,
zaś czeski minister spraw zagranicznych Krofta pisał do
polskiego ambasadora Papee:
Rząd Czechosłowacki chciałby podkreślić (chodzi
o zwrot Zaolzia Polsce, przyp. red),
że chodzi tu o akt dobrej
woli wynikający
z jego własnej inicjatywy i własnej decyzji
...”
..
dalej – w biuletynie nr 1/2004
|
|
|
|
Polecamy
tomik wierszy
"DUKATY
Z RULONU CIERPKICH LAT"
Pawła
Kubisza
dramat człowieka i
pokolenia Zaolzian
|
|
|
PRZED
ROKIEM PISALIŚMY
|
|
|
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
Nr11/2004
23 listopada 2004
|
|
|
.....Oto
obszerne fragmenty wspomnień jednego z Zaolzian, świadka
tamtych czasów:
„ [...]
Bezpośrednio po przejściu frontu przez Zaolzie, w
pierwszych dniach maja
1945 roku, we wszystkich miastach i wsiach Zaolzia z
entuzjazmem i spontanicznie wznawiano przedwojenną, polską
administrację i samorząd terytorialny. Na wieżach kościołów,
ratuszach, urzędach gminnych i domach prywatnych powiewały
biało-czerwone flagi. Zdawało się, że wszystko powraca do
normy, chociaż wojna się jeszcze nie skończyła, a wielu
synów i ojców tej ziemi nadal pod sztandarami Orła Białego
walczyło na wszystkich frontach z najeźdźcą i bardzo wielu
jeszcze – tych którzy przeżyli – nie wróciło z
hitlerowskich obozów koncentracyjnych. Z radością jednak i
„Mazurkiem Dąbrowskiego” na ustach oraz pieśnią „Boże
coś Polskę” w kościołach dziękowano 9 maja Bogu i zwycięzcom
za pokonanie faszystowskiej bestii i za koniec straszliwej
wojny. Radość tę niebawem zamienił w trwogę marszałek
Związku Radzieckiego N.A. Bułganin oficjalnym oświadczeniem
18.V.1945, że na Zaolziu będzie się zaprowadzać czechosłowacką
administrację.
To był grom z jasnego nieba!
Od Morawskiej Ostrawy i Frydku, piechotą i na
rowerach, napływać zaczęli na Zaolzie czechosłowaccy
(raczej czescy – przyp. red.) bojówkarze po cywilnemu, z trójkolorowymi
opaskami na rękawach i uzbrojeni. Zrywali polskie chorągwie
i napisy, siłą wdzierali się do jako tako już funkcjonujących
urzędów polskiego samorządu terytorialnego. Grozili Polakom
pistoletami, pepeszami i granatami ręcznymi, a ci odgrażali
się pięściami, bo te tylko mieli. Rosjanie – póki nie
padł strzał – nie interweniowali. Czerwonoarmiejcy stali
też na posterunkach granicznych, dokładnie tam, gdzie
przebiegała granica przed 2 października 1938.
Czechosłowacko-polski spór o
Zaolzie w połowie 1945 roku zaostrzył się. Groził nawet
konfliktem zbrojnym, kiedy czołgi armii czechosłowackiej
naruszyły w pobliżu Bogumina granicę państwa”.
..................
.....dalej w biuletynie nr 11/2004 ...
|
|
|

Most
"Przyjaźni" na Olzie z przejściem granicznym na
Zaolzie, widok z Wieży Piastowskiej
|
|
|
|
|