|
PAŃSTWO
"NARODU
CZECHOSŁOWACKIEGO"
|
|

Mapa Republiki Czechosłowackiej
z 1936
roku
pochodząca z wydanego w Czechosłowacji atlasu, obrazująca
oficjalne dane na temat stosunków narodowościowych na terenie
Republiki Czechosłowackiej.
|
|
GRANICE
ZAKŁAMANIA I PRAWDY
|
|

Cieszyn, przejście
graniczne na Olzie, pocztówka z 1930 roku
|
|

Chętnym
do wsparcia Społecznego Komitetu Odbudowy funduszami na wykończenie
Pomnika Legionistom Bohaterom Ziemi Cieszyńskiej i jego otoczenia
podajemy numer konta w Banku Spółdzielczym w Cieszynie :
Beneficjent:
Społeczny Komitet Odbudowy Pomnika
Konto:
98
8113 0007 2001 0176 2231 0001
z dopiskiem
POMNIK.
Dane przy przelewach zza granicy
Beneficiary Name: Spoleczny Komitet
Odbudowy Pomnika
Beneficiary Account #:
98811300072001017622310001
Beneficiary Bank Name: Bank Spoldzielczy w Cieszynie
ABA#/Swift #: POLUPLPR
Beneficiary Bank Address: Kochanowskiego 4, Cieszyn,
Poland 43400
Additional Instructions: Pomnik.....
|
|
POLECAMY
|
|
|

|
|
|
KUP
TĘ KSIĄŻKĘ
przez
internet
wydawnictwo: Neriton, Listopad 2001
ISBN: 83-88973-05-3 liczba stron: 466
okładka: twarda165x240 mm
Prof. Dr hab. Marek K. Kamiński
KONFLIKT
POLSKO-CZESKI 1918
- 1921
Niniejsza pozycja ma charakter monografii, szczegółowej analizy źródłowej. Jako cenzurę początkową autor przyjął listopad 1918 roku, zaś końcową - maj 1921, tzn. moment odejścia ze stanowiska polskiego ministra spraw zagranicznych Eustachego
Sapiechy.
Praca została podzielona na osiem rozdziałów według kryterium chronologicznego. Zwieńcza ją syntetyczne zakończenie. Problematyka konfliktu polsko-czeskiego została ujęta w ten sposób, aby nie była tylko czytelna, ale także oddawała atmosferę opisywanych lat.
Autor ma nadzieje, że prezentowana pozycja pozwoli zrozumieć, dlaczego w okresie międzywojennym nie mogło dość do zbliżenia politycznego między Polską a Czechosłowacją, mimo iż interesy obu sąsiadów zdawały się tego wymagać, oraz dlaczego już w okresie drugiej wojny światowej próby stworzenia podstaw do przyszłych bliższych więzów międzypaństwowych były z góry skazane na niepowodzenie, niezależnie od postawy wrogiego wobec tych planów czynnika zewnętrznego, jakim był Związek Sowiecki.
|
|
|
POLECAMY
|
|
|
|
|
|
KUP
TĘ KSIĄŻKĘ
przez
internet
Wydawnictwo:
Neriton, Kwiecień 2005
ISBN: 83-89729-11-3 liczba stron: 383
wymiary: 165 x 235 mm okładka: twarda
Prof. Dr hab. Marek K. Kamiński
Edvard
Beneš
kontra
gen. Władysław Sikorski
Autor jest wybitnym specjalistą w zakresie stosunków polsko-czeskich w XX w. Jego najnowsza praca konfrontuje dotychczasowy obraz omawianych wydarzeń, przedstawiany przez czeskich historyków, z archiwaliami czeskimi i polskimi. Na ich podstawie Marek Kazimierz Kamiński prezentuje dwuznaczną grę Edvarda Benesa wobec rządu gen. Sikorskiego i wykazuje, że czechosłowacki polityk nie działał, jak to utrzymuje dotychczasowa literatura, wyłącznie w interesie swojej ojczyzny, ale dążył do zbliżenia ze Związkiem Radzieckim.
|
|
|
POLECAMY
|
|
|
Polecamy
tomik wierszy
"DUKATY
Z RULONU CIERPKICH LAT"
Pawła
Kubisza
dramat człowieka i
pokolenia Zaolzian
|
|
|
|
POLECAMY
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
KRESY - śladami naszych przodków
|
|
|
|
NAJNOWSZY
NUMER
BIULETYNU
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
dokumenty, artykuły,
komentarze,
aktualności
Nr
3/2006 ( 27) 23 marca 2006
|
|
PRZEPROSINY,
CZY
KONTYNUACJA POLITYKI BENEŠA
?
[...]
Ostatni
układ ČSFR-RP z r.1991 mógł
zostać przez polskiego prezydenta podpisany i jednocześnie
przez niego ratyfikowany, bez uprzedniego wyrażenia zgody przez Sejm
tylko wtedy, gdyby pomiędzy tymi krajami nie istniały
nieuregulowane sprawy majątkowe. Stało się inaczej – przy
zawieraniu tego układu w ogóle pominięto te problemy.
Czy
w świetle powyższych danych taka polityka, prowadzona na zasadzie
faktów dokonanych, będzie nadal kontynuowana w relacjach między obu
krajami?
Za
co należą się przeprosiny
Przeprosiny ze
strony władz czeskich należą się Polakom zaolziańskim z powodu
prześladowania ich w
r. 1945 za polskość i za wierność polskiej Ojczyźnie. Tak
było w istocie. Te przeprosiny należą im się,
jako byłym obywatelom polskim, których obywatelstwo polskie
zostało w r. 1945 siłą
faktów - w wyniku dyktatu Stalina - bezprawnie unieważnione.
Przedwojenne, skonfiskowane mienie społeczne powinno być społeczeństwu
zaolziańskiemu bezwarunkowo
zwrócone w całości, jako mienie polskie. Traktowanie tego mienia
polskiego „jako poniemieckiego“ jest finezyjnym absurdem,
sprzecznym z pierwotnym stanem prawnym. Należą się też przeprosiny
Polsce za szkody moralne i za oderwanie od niej Zaolzia przy współpracy
z okupantem sowieckim w r. 1945. To są niepodważalne fakty.
Niezbędne jest też bezwarunkowe
wdrożenie w życie wiążącej Polskę i Republikę Czeską
umowy międzynarodowej tj. Konwencji ramowej o ochronie mniejszości
narodowych, zawartej przez te kraje z Radą Europy – konkretnie
w odniesieniu do postanowień art. 18
konwencji.
Pan Premier Paroubek, twierdząc iż Polacy zaolziańscy winni
czuć się przeproszeni, poprzez
przeprosiny skierowane do Niemcow, jako wierni w czasie wojny
republice „obywatele czechosłowaccy“, walczący za Czechosłowację
(co nie odpowiada rzeczywistości), dopuścił się niezgodnej z prawdą
interpretacji faktów historycznych sprzed II wojny światowej, z
czasu jej trwania oraz
okresu powojennego. Jest to kierunek myśłenia, idący tropem niechętnego
stosunku prezydenta Republiki Czechosłowackiej Edvarda Beneša
do Polski i Polaków.
Mamy
nadzieję, że ci z naszych korespondentów, którzy w
swej poczcie elektronicznej do redakcji wyrażali swoją wątpliwość,
co do prawdziwości treści dokumentów w przedmiotowej sprawie,
zamieszczonych w naszym biuletynie PBI-Z nr 1/2004 z 23.1.2004,
dowiedzieli się -
dlaczego
prezydent Beneš – w piśmie do prezydenta Mościckiego z datą
22.9.1938 i korespondencji towarzyszącej – proponował Polsce zwrot
Zaolzia w listopadzie 1938 (czyli już po swej zaplanowanej wcześniej
ucieczce z kraju), jako „przyjazne uregulowanie kwestii
czesko-polskiej“, zaś przejęcie tej ziemi miesiąc wcześniej
- zanim zdążyli to zrobić Niemcy - określił, za „nie do przyjęcia“
Alicja
Sęk k
dalej - w biuletynie nr
3/2006 (27)
|
|
NUMERY
ARCHIWALNE BIULETYNU
|
|
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
Nr
2/2006 (26) 23 lutego 2006
|
GRANICE
ZAKŁAMANIA I PRAWDY
Granicę państwową - również i przed wiekami - przenoszono tu ponad głowami mieszkańców. Granicę etniczną stanowiły jednak dziewicze lasy. Odgradzały one przez stulecia tereny Księstwa Cieszyńskiego od osiadłych dalej na zachód i południe Morawian, mówiących nieco innym językiem, związanych z nieco inną kulturą. Bez względu na to, po czyjej stronie była władza, jedynym językiem jakim posługiwała się miejscowa ludność, była polska gwara śląska. Inne języki - a zwłaszcza niemiecki i szczątkowo czeski - jako napływowe - zaczęto tu szerzyć odgórnie, po tym jak cieszyńska gałąź książąt piastowskich uległa zniemczeniu, a w konsekwencji weszły te tereny w bezpośrednie władanie Habsburgów.
..................................
Ten pas zaoranej ziemi skojarzył mi się wówczas z obrazami z dzieciństwa. To też była granica między „bratnimi” krajami, nasza granica południowa. Przemknął mi przed oczyma pas zaoranej ziemi i budki strażnicze wyglądające jak ambony myśliwskie, służące do podglądania dzikiej zwierzyny. Rozmieszczono je tak, by każda piędź ziemi granicznej była w zasięgu wzroku, by nic na tym terenie nie mogło umknąć uwadze obserwatorów. Tu miejscami nawet kot nie mógłby być posłańcem, gdyż wiadomo - kot rzeki nie przepłynie, zaś przygraniczna oranina ciągnęła się nawet wzdłuż brzegu Olzy. Ta graniczna rzeka, poza okresami wezbrania wód płynąca dość leniwie, nie była dla ówczesnych czeskich włodarzy Zaolzia wystarczającą ochroną przed kontaktowaniem się ze sobą ludności polskiej, mieszkającej nad jej obydwoma brzegami.
...................................
dalej - w biuletynie nr
2/2006 (26)
|
|
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
Nr
1/2006 (25) 23 stycznia 2006
|
CZESKIE ZBRODNIE
ZAGŁADY
POLSKOŚCI
ŚLĄSKA ZAOLZIAŃSKIEGO
MOŻNA
WYBACZYĆ,
LECZ
NIE WOLNO
O NICH
ZAPOMNIEĆ !
Najpierw
było długoletnie milczenie. O tej zbrodni nie wolno było
wspominać przez ponad 70 lat, z krótką przerwą na przełomie
1938/39 roku, kiedy Zaolzie na jedenaście miesięcy wróciło do
Polski. Wtedy to - w dwudziestą rocznicę czeskiej zbrodni - upamiętniono
ofiary bestialskiego mordu. Nad zbiorową mogiłą polskich jeńców w
zaolziańskiej Stonawie - żołnierzy 12 wadowickiego pułku piechoty
- zakłutych przez czeskich żołdaków bagnetami i dobijanych kolbami
karabinów, odbyła się uroczystość złożenia kwiatów, podczas której
przemawiał wojewoda katowicki Michał Grażyński. Odbiło się to wówczas
szerokim echem nie tylko na Zaolziu. Wkrótce jednak wybuchła II
wojna światowa, a po niej nowe czeskie panowanie. Choć ten fragment
historii naszych stosunków z południowymi sąsiadami po wojnie
wymazano nawet z polskich
podręczników historii, staraniem miejscowych polskich mieszkańców,
nigdy nie zabrakło na tej mogile kwiatów, zaś w dniu Wszystkich Świętych
zawsze paliły się świece. ............
Do akcji zbrojnej zaczęli się Czesi przygotowywać już w
grudniu 1918. Do momentu uformowania się armii czechosłowackiej w
oparciu o austriackie kadry dowódcze i przesłane z Włoch i Francji
dywizje legionarzy, nie podjęli jednak działania. Czechosłowackie
przygotowania wojskowe nie były obce Dowództwu Okręgu Wojskowego w
Cieszynie, którym kierował pułkownik Franciszek Ksawery Latinik.
Informował on systematycznie swoich zwierzchników w Krakowie i w
Sztabie Głównym w Warszawie. Tam jednak nie doceniono należycie wieści
o zagrożeniu czeskim, gdyż w tym czasie większość sił zbrojnych
zaangażowana została w obronę Lwowa i Małopolski Wschodniej przed
Ukraińcami (dokąd skierowano również jednostki wojskowe z
Cieszyna) oraz we wsparcie Powstania Wielkopolskiego.
Ten tragiczny błąd, wywodzący się z - ponawianej już w
historii - naiwnej wiary w uczciwość deklaracji południowego, słowiańskiego
sąsiada, Czesi
skwapliwie wykorzystali. Mając ogromną przewagę w ludziach i
uzbrojeniu, dokonali 23 stycznia 1919 podstępnej, zdradzieckiej napaści
na Śląsk Cieszyński. Przebrani w mundury armii alianckich tegoż
dnia około godz. 10.30 wezwali pułkownika Latinika do wycofania
polskich wojsk za granicę Śląska Cieszyńskiego, grożąc że w
przeciwnym razie siły koalicyjne przystąpią o godz. 13 do
obsadzenia jego obszaru. Pułkownik Latinik nie zorientował się od
razu, że chodzi o mistyfikację i nie zdążył aresztować jej aktorów.
Tymczasem w wysuniętej najbardziej na północ części późniejszego
Zaolzia już z samego rana, tegoż dnia, rozpoczęto zbrojny atak na
bogumińską linię demarkacyjną. Również i w Boguminie próbowano
podobnej mistyfikacji jak w Cieszynie, lecz dowodzący tam pułkownik
Mroczkowski zorientował się, że chodzi o podstęp, skontaktował się
ze swoim dowództwem i otrzymał jednoznaczny rozkaz obrony miasta,
wraz z tamtejszym węzłem kolejowym. Polacy zostali jednak otoczeni
przez czeskich żołnierzy, którzy już wcześniej niepostrzeżenie
przybyli do Bogumina, przekraczając granicę przebrani za
cywilów i dopiero w ostatniej chwili zakładali mundury wojskowe oraz
wyciągnęli ukrytą broń. Nie widząc wyjścia z tej sytuacji, pułkownik
zdecydował się na wyprowadzenie swych żołnierzy z bogumińskiej pułapki.
Dowodzący w Boguminie czeski major Sykora obiecał podstawienie
specjalnego pociągu do wywiezienia Polaków w zamian za uwolnienie
czeskich jeńców przetrzymywanych w Piotrowicach. Kiedy jednak czescy
jeńcy zostali uwolnieni, polskich żołnierzy wzięto do
niewoli, zaś bogumiński węzeł kolejowy, wraz z całym miastem,
został opanowany przez Czechów.
..................
Bestialskie morderstwa, dokonane
przez czeskich zbirów w mundurach wojskowych w Stonawie, stały się
swego rodzaju cichym symbolem. Choć podobnych zbrodni dopuścili się
Czesi i w innych miejscowościach, ta nie uległa zapomnieniu dzięki
staraniom miejscowego księdza Franciszka Krzystka i okolicznej ludności.
To ksiądz Krzystek zorganizował zbiórkę bielizny, by choćby w ten
sposób okryć nagość zamordowanych i ogołoconych żołnierzy. To
na Jego zlecenie Leo Beer,
zawodowy fotograf z niedalekiego Frysztatu wykonał zdjęcia
ofiar zbrodni, to On zadbał o zapisanie
nazwisk zidentyfikowanych zwłok w księdze parafialnej, choć
nie wszystkie personalia udało się ustalić. Bezwzględni czescy
mordercy zdzierali bowiem ze swych ofiar i kradli odzież oraz obuwie
wraz z dokumentami osobistymi. To ksiądz Krzystek, ścigany przez
Czechów, postarał się też o godny pochówek
ofiar stonawskiej zbrodni, w czym pomagali Mu miejscowi wierni.
.......
dalej - w biuletynie nr
1/2006 (25)
|
|
DALSZE
NUMERY
ARCHIWALNE BIULETYNU
1
2
3
4
5
6
7
8 9
10
11
12
/2004
1 2 3
4
5
6 7
8 9
10 11
12 /2005
|
|
|
|
|
..."Ognisko w domach tli,
jeszcze nie zgasło.
Śpiący lud w trudzie
zmaga się, wysila,
By się obudzić.
Czas, byś dawał hasło!"
Jan Łysek
|
|
|

WIEŻA
PIASTOWSKA
na
cieszyńskim wzgórzu zamkowym nad Olzą,
w
prawobrzeżnej części podzielonego
miasta – w Polsce,
|
|
|
WIAROPODOBNY ROK ZAŁOŻENIA MIASTA - 810 p. Ch.
|
|
|
|
CIESZYN
STOLICA B. KSIĘSTWA PIASTOWSKIEGO
|
|
|
ZAOLZIE
-
Polska część obszaru b. Księstwa
Cieszyńskiego oderwana od Polski przez Czechosłowację:
-
w
drodze zbrojnej, podstępnej napaści z 23.1.1919,
-
po
raz drugi z rozkazu Stalina
po 2 wojnie światowej –
w r.1945.
|
|
|
...
LECZ DUCHOWEJ
WIĘZI Z NARODEM NIE DA
SIĘ ROZERWAĆ !
|
|
|
W
PIERWSZYM NUMERZE
BIULETYNU PISALIŚMY
|
|
|
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
Nr
1/2004 23 stycznia 2004
|
|
|
W
PRZEMILCZANĄ 85 ROCZNICĘ CZESKIEJ ZDRADZIECKIEJ NAPAŚCI
(...) W dniu 22.9.1938,
a więc na cały tydzień przed „Monachium” – czyli
dyktatem monachijskim, Benesz
pisał do Mościckiego:
(...)
... przedkładam ... propozycję
...wyrównania problemu polskiej ludności w Czechosłowacji.
Pragnąłbym ułożyć tę sprawę na
płaszczyźnie
zasady rektyfikacji granic,
zaś czeski minister spraw zagranicznych Krofta pisał do
polskiego ambasadora Papee:
Rząd Czechosłowacki chciałby podkreślić (chodzi
o zwrot Zaolzia Polsce, przyp. red),
że chodzi tu o akt dobrej
woli wynikający
z jego własnej inicjatywy i własnej decyzji
...”
..
dalej – w biuletynie nr 1/2004
|
|
|
PRZED
ROKIEM PISALIŚMY
|
|
|
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
Nr3/2005
23 marca 2005
|
|
|
PROWOKACJA
W STARYM MŁYNIE
Nie
mieli żadnych szans obrony ani ratunku
Znaleźli się na celowniku
skrytego zamachu na swoją wolność, a nawet życie ze strony
czeskich służb specjalnych, które nie pozostawiły im
najmniejszego pola manewru.
Mogli zaryzykować życiem
- grożono im jego odebraniem. O fakcie tej groźby te służby
dobrze wiedziały, gdyż była elementem ich prowokacji. Oni
natomiast nie mieli pojęcia, że chodzi o spisek. Mieli do wyboru
– zginąć na miejscu, lub narażać się na więzienie. Dopiero
wiele lat później okazało się, że to wszystko zostało
skrupulatnie zaaranżowane przez czeską ubecję.
Byli więc bez wyjścia.
Gdyby ofiary w najśmielszej wyobraźni przewidywały, że chodzi
o zdradziecki atak na ich życie i wolność ze strony legalnych
czeskich organów władzy, mogłyby jeszcze w ostateczności próbować
ratunku w ucieczce z Zaolzia, zabranego Polsce za przyzwoleniem
Stalina w r. 1945 („ostateczne” granice Zaolzia, w myśl
czes.- pol. traktatu z r. 1947, zostały po rektyfikacji
określone aż w r. 1958).
W razie powodzenia takiej
ucieczki – dwu z nich nie czekałaby przedwczesna, okropna śmierć
na skutek napromieniowania uranem ... Jak jednak miałaby np.
63-letnia kobieta uciekać z pilnie strzeżonego państwa,
ogrodzonego w dodatku od zachodu kolczastym drutem? Jak
uciekać z jedenastomiesięcznym dzieckiem?
To wszystko działo się już
w okresie pełnego désintéressment komunistycznej Warszawy o
losy zaolziańskich Polaków, czyli na początku lat pięćdziesiątych
ubiegłego stulecia, kiedy ludowo-demokratyczna Czechosłowacja
dumnie wkraczała na drogę rozwoju socjalistycznego. Niezłomna
polskość bohaterów opisywanych zdarzeń była w oczach nowych
zarządców tego skrawka ziemi cieszyńskiej przewinieniem, które
– ku przestrodze innych – należało bezwzględnie ukarać.
Należeli przecież do tej grupy zaolziańskich autochtonów, którzy
swoim dorobkiem i intelektem chętnie wspierali polskie życie społeczne
stron ojczystych.
Jadąc do Cieszyna od
strony Trzyńca, tuż przed granicami miasta - w miejscowości
Ropica - do przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych
ubiegłego stulecia można było zauważyć pokaźny obiekt starego młyna, ze sklepem i piekarnią, będącego ongiś ostoją
polskości. Dziś - jak na urągowisko - stoi tam sporych rozmiarów
tablica z czeskim napisem „Starý mlýn”, reklamująca
sprzedaż żwiru, piasku i kamieni dekoracyjnych. Ani śladu
historycznych murów, wśród których rozegrała się na początku
lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku jedna z największych
antypolskich, komunistycznych prowokacji na Zaolziu, murów które
były świadkami tragedii zacnej rodziny Brannych i Brzusków oraz
kilku innych, postronnych osób.
dalej
- w biuletynie nr 3/2005 (15)
|
|
|
Rok 2004,
biuletyny
Nr
1 Powrót Zaolzia do RP w r. 1938,
dokumenty
Nr 2 Ślązakowszczyzna,
korzenie a dzień dzisiejszy
Nr 3 Źródła
polskości Zaolzia i jego czeski
zabór
Nr 4
Rezolucja III Warszawskiej Konferencji Polon.
Nr 5 Zabór
mienia polskiego przez władze czeskie
Nr 6
Polityka Beneša
w obliczu „Monachium”
Nr 7
Obecność czeska na
Zaolziu za wojny i po niej
Nr 8
Polska–Czechy przed Konferencją Poczdamska, 1
Nr 9
Polska-Czechy przed Konferencją Poczdamską, 2
Nr 10
Polska-Czechy przed Konferencją Poczdamską, 3
Nr 11Czeski
powojenny zabór Zaolzia-dzięki sowietom
Nr
12 Pawła Kubisza wiersze PRZECIW UCISKOWI
Rok 2005, biuletyny
Nr 1 „Gdy ci
przyjaciel napluje w twarz” – Henryk Jasiczek
Nr 2 Platforma Cieślara,
próba osłony
przed czechizacją
Nr 3 Prowokacja w
Ropicy – brutalne łamanie polskości
Nr 4 Podstawy
prawne tożsamości – zdeptane
standardy
Nr 5 Zaolzie w świetle
konfrontacji opinii polsko-czeskich
Nr
6 Beneš
kontra gen. Sikorski – część pierwsza
Nr
7 Po gibraltarskiej
katastrofie - część
druga
Nr 8 Złamanie
tabu wokół Zaolzia
Nr 9 Legion
Śląski z Cieszyna
- walka dla
Polski
Nr 10 Kim są Czesi
- historia i współczesność
Nr
11 Nie ma alternatywy
dla Zaolzia?
Nr 12 Głos sprzed 60
lat: czy do trybunału
praw człowieka?
|
|
|
TEMATY
W PRZYGOTOWANIU
|
|
|
Stan
ochrony
praw narodowych polskiej ludności zaolziańskiej
|
|
|
Prosimy o
nadsyłanie interesujących informacji i aktualności, łącz do
stron internetowych
na e-mail:
kontakt@zaolzie.org
|
|