|
SZLAKIEM
LEGIONU ŚLĄSKIEGO
ZIEMI
CIESZYŃSKIEJ¹
.....
Najgorsza
rzecz, jaka może spotkać żołnierza po walce, to krzywda zapomnienia.
Stąd pragniemy przygarnąć do serca dziedzictwo naszych ojców
i przenieść w przyszłość hart ich ducha i ofiarę ich krwi,
gdyż społeczność narodowa, gdyż naród - który traci pamięć,
ginie!
..............................................
Dwie
kompanie ich było, dwie kompanie poczęte w „Parku Sikory”
w dzisiejszej zaolziańskiej części Cieszyna. Dwie kompanie,
które odeszły z dworca cieszyńskiego, na którym potem „brat
Czech” – zacierał napisy polskie „brata Lecha”. Na którym żandarm
czeski, znany z wyczynów w całej pierwszej wojnie światowej (nota bene zwłaszcza poza
frontem), pełnił potem
służbę wytrawnym okiem żandarmskim „ku chwale czechosłowackiej
republiki”.
Dwie
kompanie ich było, rzucone żołnierskim rozkazem poza przełęcze
Karpat, aby pełniły służbę w 3 pułku piechoty Legionów
polskich.
Śląskie
kompanie śpiewały piosenki o Polsce. Śpiewały i prały bagnetem i
kolbą „sybirskich striełków” – za grzechy praojców, za krew
powstańczą, za Sybir, za łzy matek i płacz sierót, za to co było
- i co będzie!...
Śląskie
kompanie nie strzelały. Starczył im bagnet i kolba,
Starczyła pogarda pieśni, starczył zaszczyt umierania
polskim żołnierzem.
Śląskie
kompanie brały ciosy i odpłacały ciosami z nawiązką
aż w szale ataków załamały się bataliony „sybirskich
striełków”, aż zaczęły dawać jeńców i odpływać ku
gardzieli Horodyszcza, gdzie czekał na nich
precyzyjnie skoncentrowany ogień zaporowy baterii górskiej
Waltera ...
Legendą
tych kompanii był por. Jan Łysek, komendant „Śląskiej
kompanii” Legionów polskich, pośmiertnie awansowany do stopnia
kapitana.
Urodzony
w Jaworzynce, malowniczej wiosce górskiej pod Jabłonkowem, miastem
na dzisiejszym Zaolziu, wchłonął w siebie piękno i spokój słonecznych
zbocz górskich wraz z cichym życiem górali, ich wierzeniami,
podaniami, bajkami – i przepuściwszy je przez pryzmat swej twórczej
wyobraźni układał w rymy lub piękna prozę.
To
on był autorem pięknego utworu „Śpiący rycerze”, z którego
zapożyczyliśmy dla Polskiego
Biuletynu Informacyjnego – Zaolzie znamienny cytat,
zamieszczony na stronie głównej naszego serwisu:
...”Ognisko
w domach tli, jeszcze nie zgasło
Śpiący lud w trudzie zmaga się, wysila,
By
się obudzić. Czas, byś dawał hasło!”
Nie
tylko w poezji dał wyraz swemu przywiązaniu do ludu śląskiego. Poświęcając
się w życiu cywilnym literaturze i szkole pracuje intensywnie i
owocnie na polu oświatowym – poza szkołą. Rzuca hasło stworzenia
scautingu wśród młodzieży śląskiej.
W ostatnich latach przed wojną był śp. Jan Łysek
kierownikiem prywatnej szkoły T.S.L. w Jaworzu na Śląsku, gdzie wytęża
swe siły w kierunku uświadomienia narodowego wśród tamtejszych
mieszkańców. Tam też zaskoczył go wybuch pierwszej wojny Światowej.
Natychmiast zaciągnął się do tworzących się oddziałów Legionów
Polskich na Śląsku Cieszyńskim.
¹Żródła:
Materiały Komitetu Odbudowy Pomnika Legionistów Ziemi Cieszyńskiej,
roczniki prasy – Dziennik Polski, Śląska Brygada
dalej - w biuletynie nr
9/2005 (21).....
|