|
Oddając Czytelnikom
kolejny numer naszego serwisu w przededniu wigilii Świąt Bożego
Narodzenia 2006, składamy wszystkim najserdeczniejsze życzenia Świąteczne
i noworoczne.
|
|
|
|
Do
życzeń dołączamy kolędę beskidzką Adolfa Fierli:
„Tobie
kolęduje Beskid
a
rzępi głosami,
a
zwóni zwónkami,
a
gro organami –
Tobie,
Paniejezusie, gróni beskidzkich
najlepszy wachtorzu,
Tobie, Paniejezusku, gróni beskidzkich
odwieczny
gazdo i gospodorzu...”
Redakcja
|
|
Pozostając
jeszcze w świątecznej atmosferze przytaczamy fragmenty gwarowego
opowiadania Józefa Ondrusza.
Podarzóne
Jasełka
W
drugi świynto sie odbywały ty jasełka. W Robotniczym była sala
nabito ludziami /.../
Dwa
zwónki już odrzympoliły /.../ a Francek Kónieczny, tyn jasełkowy
archanioł Gabryjel, tyn dzisiejszy zwiastun „wesołej nowiny”
siedzi w kóncie obstawióny niepotrzebnymi kulisami i chrapie, jakby
drzewo rzazoł.
/.../
Ustrojóny już je, skrzydła mu już też przywiązali, „na
nute” też se już doł w szynku, bo go tam Panna Maryja widziała
/.../
Jasełkorze
zaczyni grać.
-
Szymonie, spisz?
Toć
spiym – mówi głośno – dyć sie tak nie śpiychej mamlasie – mówi
cicho /.../
-
Dyć jyny par, jak się ludzie nimogóm spamiyntać, czy to sóm
na przedstawiyniu, czy już w samym niebie u Pónboczka.
Teraz
na scyne wyparzył Kuba i zaczón
przestrasznie wrzeszczeć:
Bracia,
parcie jyny, jak niebo goreje, szak sie coś dziwnego w Betlejymie
dzieje!...
/.../
-
Jakby ogiyń, jakby słóńce!...
-
Jakby w Trzyńcu zielazo spuszczali!... – zapiszczoł zaś
Wojtek /.../
Tyś
je ale oprowdziwy pastyrz, mamlasie jedyn! – szkubnół go za
potargane galaty Szymón – dzisz go, w Trzyńcu mu spuszczajóm! Tu
mosz Betlejym, trómbo jedna, a nie żodyn Trzyniec.
/.../
-
Aniołowie! – wrzasnół Kuba – Gabryjel!... nejświyntszy
idzie!...
Za
scynóm zrobił się horuch /.../ Dziepro po godnej chwili naszła go
Panna Maryjka za kulisami. Społ jak zabity.
-
Francek, hónym już lećcie! – wrzasnół mu do ucha Świynty
Jozef.
Kónieczny
skoczył rownymi nogami, poprawił na głowie swojóm kolejarskóm
kape i wlecioł na scyne jak wiater:
-
Do Jabłónkowa, do Bogumina przesiodać!
Lokrystaboga!
Pastyrze wyjóm jak nieboski stworzynia, ludzie na sali się niedziw
kulajóm od śmiychu /.../ Ale Kónieczny sie zaroz spamiyntoł, ciepnół
za kulisy tóm nieanielskóm kape i słodkim głosym spuścił:
„Dzisio
w Betlejym, dzisio w Betlejym
wiesioło
nowina –
Panna
Maryja, Panna Maryja
porodziła
syna...”
*
* *
Tak
to ongiś, zanim wszechwładnie zapanowała telewizja, dyskoteki, a
potem jeszcze internet, CD, DVD itd... rzeczywiście na Zaolziu bywało.
Młodzież spotykała się, bawiła.
/.../ Starzy nie bali się, kto zajmie ich miejsce „gdy proch
odniesie”, młodzi nie czuli się wyalienowani...
W
poprzednim numerze zapowiedzieliśmy omówienie tego tematu w naszym
grudniowym serwisie w
oparciu o dyskusję na portalu„3nec. cz”(
www.trinec.cz/diskuze/id74
). Postaram się może nie tyle mówić (pisać), ile słuchać
(czytać i przytaczać), co mają do powiedzenia zaolziańscy
forumowicze, młodzi, zaangażowani zaolziańscy Polacy, zresztą nie
tylko na wymienionym portalu.
dalej - w biuletynie nr
12/2006 (36)
|
|
POLECAMY
|
|

|
|
KUP
TĘ KSIĄŻKĘ
przez
internet
Wydawnictwo:
Neriton, Kwiecień 2005
ISBN: 83-89729-11-3 liczba stron: 383
wymiary: 165 x 235 mm okładka: twarda
Prof. Dr hab. Marek K. Kamiński
Edvard
Beneš
kontra
gen. Władysław Sikorski
Autor jest wybitnym specjalistą w zakresie stosunków polsko-czeskich w XX w. Jego najnowsza praca konfrontuje dotychczasowy obraz omawianych wydarzeń, przedstawiany przez czeskich historyków, z archiwaliami czeskimi i polskimi. Na ich podstawie Marek Kazimierz Kamiński prezentuje dwuznaczną grę Edvarda Benesa wobec rządu gen. Sikorskiego i wykazuje, że czechosłowacki polityk nie działał, jak to utrzymuje dotychczasowa literatura, wyłącznie w interesie swojej ojczyzny, ale dążył do zbliżenia ze Związkiem Radzieckim.
|
|
|
NAJNOWSZY
NUMER BIULETYNU
|
|
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
Nr
12/2006 (36) 23 grudnia 2006
|
|
W
OBRONIE
POLSKIEJ
TOŻSAMOŚCI
To
dobrze, iż toczy się wśród młodych Zaolzian taka dyskusja, że
– mając pewne wątpliwości – mówią o nich głośno, czując się
na skutek różnych zawirowań historycznych zagubieni, próbują
bronić swej tożsamości, swego polskiego rodowodu.
Zagubieni
– tak właśnie zatytułowany został artykuł zaolziańskiego
studenta Adama Krumnikla, zmieszczony w Głosie Ludu z 4 listopada
2006, zaczynający się pytaniem „kim
jesteśmy” oraz stwierdzeniem „coraz
częściej zadaję sobie to pytanie”.
Autor zastanawia się w nim nad tożsamością, swoją i swoich
zaolziańskich kolegów i konkluduje, iż obecne młode pokolenie
zaolzian jest w takiej rozterce, jak żadne dotychczas.
Nie
dziwią mnie te dylematy potomków pokolenia wychowywanego w
antynarodowym duchu „internacjonalizmu socjalistycznego”. Nie
wszyscy ówcześni rodzice - dziadkowie pokolenia wchodzącego dziś w
dorosłe życie - potrafili się przeciwstawić wykrzywianiu przez
komunistów zdrowego kręgosłupa swoich potomnych. Ba, po latach ciężkich
doświadczeń i prześladowań ze strony narodowych socjalistów, często
sami dawali wiarę zgubnej ideologii komunistycznej i w konsekwencji
popadali w obojętność narodową. Na domiar - gdy wobec obowiązku
przekazania szczytnych ideałów młodym stanęło pokolenie wychowane
w komunistycznej szkole, nastąpiła zmiana ustroju. Wszyscy - niezależnie
od miejsca zamieszkania - stanęliśmy przed nowym wyborem: być, czy
mieć. Po latach komunistycznego zakłamania dla wielu stała się
bardzo kusząca perspektywa „być by mieć”, innym z konieczności
„mieć by przeżyć” zabrakło czasu na to, by „być, aby być”.
Stopniała więc grupa tych, którzy żyjąc by „być”, są zdolni
nie tylko przekazać swoim dzieciom wzniosłe ideały, ale choćby
zapoznać je z własną tożsamością, wszczepić w nie dumę
„bycia”, bycia sobą, bycia potomkami tych, co nawet za cenę
wielu wyrzeczeń pozostawali sobą.
[...]
dalej - w biuletynie nr
12/2006 (36)
|
|
NUMERY
ARCHIWALNE BIULETYNU
|
|
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
Nr
11/2006 (35) 23 listopada 2006
|
|
UDERZ
W
STÓŁ ...
(z
dyskusji na www.trinec.cz)
[...]
I
jeszcze opinia jednego z czeskich „kuferkorzy”, czyli tych co
przybyli na teren Zaolzia „na walizkach” (nie autochtona) -
Moraváka: „Jakoś się nam tu ci Polacy rozpychają, nie tylko
w sprawie napisów, lecz również w życiu codziennym /.../ Jak do
nas przyjechali na wakacje nasi znajomi, zastanawiali się, czy
przypadkiem Czesi nie są tu uciskani. Ich zdaniem nie potrafili by
tu żyć.”
I
riposta Jana: „Czy pomyślałeś Moravaku z czego to wynika?
Ziemia Cieszyńska nie jest taką samą częścią republiki, jak
pozostałe. To nie jest ani czeska, ani morawska ziemia. To ziemia
polska, która znalazła się w Republice po tym, jak 23
stycznia 1919 wojsko czeskie siłą dokonało na nią agresji. To wy
zachowujecie się na tej ziemi jak okupanci. Nie twierdzę, że
jesteście okupantami. Okupantami byli czescy urzędnicy, żandarmi
i nauczyciele, którzy tu świadomie przywędrowali po roku 1920, by
czechizować Zaolzie. Wy już okupantami nie jesteście. Wy się jak
okupanci zachowujecie. A dlaczego? Bo Wam nic na temat tej ziemi nie
wiadomo. Nie znacie jej historii, ani jej kultury. Przyprowadziliście
się tu, bo uważaliście, że mieszkać w Cieszynie, lub Trzyńcu
to tak samo, jak mieszkać gdzieś pod Pragą lub Brnem. Dopiero tu
zobaczyliście, że to co innego. Czujecie się z tym źle . Zamiast
się starać zrozumieć tych ludzi, którzy mieszkają tu od wieków,
poznać ich zwyczaje, język i kulturę, Wy się szarpiecie i złościcie
i chcecie ich wszystkich przerobić na takich samych Czechów jakimi
jesteście Wy. To ta główna przyczyna konfliktów.
Wy
tego nawet nie wiecie (albo nie chcecie wiedzieć?), czujecie, że
coś tu z Waszą obecnością jest nie w porządku, że nie jesteście
tu „u siebie” i jak tylko zobaczycie gdzieś jakiś ślad
polskości, chcecie go z miejsca usunąć, zakrzyczeć, zasmarować,
zniszczyć (podkreśl. Red.), by wyglądało to tu jak w innych
miejscach Republiki. Tak samo wygląda sprawa tych polskich napisów,
o które tu przede wszystkim chodzi. Takim swoim postępowaniem
dajecie tylko świadectwo, że nadal – po 86 latach – czujecie
się na Śląsku Cieszyńskim jak okupanci, po
drugie – że nie zrozumieliście, co zdarzyło się po roku
1989, że demokratyczne społeczeństwo we współczesnej Europie
nie może się zachowywać jak za czasów komuny, ksenofobicznie i
nietolerancyjnie, po trzecie zaś - dajecie nam powód i
uzasadnienie tego, byśmy się my Polacy
nie czuli równoprawnymi obywatelami Republiki Czeskiej,
takimi jak Wy. Tego, co się stało w r. 1920 już nikt nie odwróci.
Teraz jesteśmy i Polakami i lojalnymi obywatelami Republiki
Czeskiej. Jeśli jednak Wy nie pozwolicie nam korzystać z przysługujących
nam praw (takich, jakie mają mniejszości w całej Unii
Europejskiej, do których należą między innymi napisy w języku
ojczystym), będziecie bez przerwy obrażali ten język i kulturę,
będziecie nas ciągle posyłać za Olzę, może się to kiedyś źle
skończyć. Pomyślcie o tym.” (podktreśl. Red)
O
polskojęzycznych tablicach nie będą decydować
„szkopyrtocy”!
Nie
chcąc przeciągać omawiania tej dyskusji, która na trzynieckim
forum trwa już od dłuższego czasu, zacytuję jeszcze jeden post,
znanego mi z innych forów dyskusyjnych, wiecznego optymisty Czesila:
„Tablice będą i kropka. Jest tylko kwestią czasu wdrożenie
tego, co jest wymagane, nie proszone. Minie jakiś czas i emocje
opadną. Odtąd stosowanie literackiej polszczyzny będzie
standardem, który da nam faktyczny i namacalny dowód bycia
Polakami, jako autochtonami tej ziemi. Znajomość języka
literackiego okaże się być kartą przetargową np. podczas
rozmowy kwalifikacyjnej na stanowisko urzędnika, gdzie - logicznie
biorąc - język polski będzie faworyzowany przed angielskim z
racji jego zastosowania w praktyce. Być może, w taki oto sposób
szkopyrtocy (renegaci – przyp. Red.) zrozumieją, iż wysyłanie
dziatwy do szkół czeskich było kardynalnym błędem, bo będzie
im o wiele trudniej znaleźć odpowiednie zatrudnienie. Będą zatem
zmuszeni do opuszczania ŚĆ i wyjeżdżania w głąb kraju w
poszukiwaniu pracy, tam zaś rodowici Czesi będą im zwracać uwagę
na niską kondycję ich czeszczyzny.
[...]
Alicja
Sęk
[...]
dalej - w biuletynie nr
11/2006 (35)
|
|
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
Nr
10/2006 (34) 23 października 2006
|
|
Obudź
się, Zaolziańska Ziemio!
I
dalej już moje odniesienia, takie same jak w tytule: „Obudź się
Zaolziańska Ziemio”. Otóż
– prawdziwi Polacy w kraju, a takich jest na szczęście wielu,
nie zasługują na to, by poniewierali nimi na Zaolziu młodzi
ludzie, których –
przyznaję, nie z ich winy – nie uczono polskiej historii;
których rodzicom (zwłaszcza w latach siedemdziesiątych i
osiemdziesiątych minionego stulecia) wpajano
poczucie wstydu za strajkujących polskich robotników, walczących
o zrzucenie sowieckiego jarzma, określając ich jako
strajkujących nierobów; którym wmawiano i nadal się wmawia
przynależność mentalną do obcej ojczyzny i którzy w wielu przypadkach zdążyli w tę
przynależność uwierzyć.
[...]
Alicja
Sęk
[...]
dalej - w biuletynie nr
10/2006 (34)
|
|
ARCHIWUM
PBI ZAOLZIE 2006
|
|
PBI
ZAOLZIE Nr
9/2006 (33) 23 IX 2006
|
|
CZECHOSŁOWACJA
WOBEC WOJNY POLSKO-BOLSZEWICKIEJ
W R. 1920
|
|
PBI
ZAOLZIE Nr
8/2006 (32) 23 VIII 2006
|
|
Macierz
Szkolna–
przeszłość i teraźniejszość polskiego szkolnictwa na Zaolziu
|
|
PBI
ZAOLZIE Nr
7/2006 (31) 23 VII 2006
|
|
Zaolzie
– nasza hańba domowa
|
|
PBI
ZAOLZIE Nr
6/2006 (30) 23 VI 2006
|
|
O
CO W CZASIE II WOJNY ŚWIATOWEJ WALCZYLI ZAOLZIAŃSCY POLACY?
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
5/2006 (29) 23 V 2006
|
|
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
4/2006 (28)
23 IV 2006
|
|
POLSKA
A CZECHY
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
3/2006 (27) 23 III 2006
|
|
PRZEPROSINY,
CZY KONTYNUACJA POLITYKI BENEŠA ?
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
2/2006 (26) 23 II 2006
|
|
GRANICE
ZAKŁAMANIA I PRAWDY
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
1/2006 (25) 23 I 2006
|
|
CZESKIE
ZBRODNIE ZAGŁADY POLSKOŚCI ŚLĄSKA ZAOLZIAŃSKIEGO
MOŻNA WYBACZYĆ,
LECZ NIE WOLNO O NICH ZAPOMNIEĆ
!
|
|
ARCHIWUM
PBI ZAOLZIE 2005
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
12/2005 (24) 23 XII 2005
|
|
NIEUSTRASZONY
ZAOLZIAŃSKI WINKELRIED
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
11/2005 (23) 23 XI 2005
|
|
ASYMILACJA,
CZY WYNARODOWIENIE?
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
10/2005 (22)
23 X 2005
|
|
POWTÓRKA
Z HISTORII
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
9/2005 (21) 23 IX 2005
|
|
SZLAKIEM
LEGIONU ŚLĄSKIEGO ZIEMI CIESZYŃSKIEJ
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
8/2005 (20) 23 VIII 2005
|
|
CIESZYŃSKICH
KONFRONTACJI
CIĄG DALSZY |
|
PBI
ZAOLZIE Nr
7/2005 (19) 23 VII 2005
|
|
NOWY
ROZDZIAŁ W STOSUNKACH
POLSKO-CZESKICH
PO ŚMIERCI GEN. W. SIKORSKIEGO
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
6/2005 (18) 23 VI 2005
|
|
EDVARD
BENEŠ KONTRA GEN. WŁADYSŁAW SIKORSKI
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
5/2005 (17) 23 V 2005
|
|
ŁAMANIE
PRAW CZŁOWIEKA NA ZAOLZIU
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
4/2005 (16) 23 IV 2005
|
|
JURYSDYKCJA
OCHRONNA
RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ NAD
POLAKAMIZAOLZIAŃSKIMI
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
3/2005 (15) 23 III
2005
|
|
PROWOKACJA
W STARYM MŁYNIE
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
2/2005 (14) 23 II
2005
|
|
PLATFORMA
CIEŚLARA – PRÓBA OBRONY
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
1/2005 (13) 23
I 2005
|
|
W
PIERWSZĄ ROCZNICĘ
|
|
ARCHIWUM
PBI ZAOLZIE 2004
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
12/2004 23 XII 2004
|
|
PRZECIW
UCISKOWI ...
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
11/2004 23 XI 2004
|
|
ZAWIERUCHY
WOJENNEJ CIĄG DALSZY
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
10/2004
23 X 2004
|
|
POLSKO-CZECHOSŁOWACKIE
STOSUNKI POLITYCZNE PRZED KONFERENCJĄ
TRZECH MOCARSTW W POCZDAMIE
(maj-czerwiec 1945) cz. 3
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
9/2004 23
IX 2004
|
|
POLSKO-CZECHOSŁOWACKIE
STOSUNKI POLITYCZNE PRZED KONFERENCJĄ
TRZECH MOCARSTW W POCZDAMIE
(maj-czerwiec 1945) cz. 2
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
8/2004 23
VIII 2004
|
|
POLSKO-CZECHOSŁOWACKIE
STOSUNKI POLITYCZNE PRZED KONFERENCJĄ
TRZECH MOCARSTW W POCZDAMIE
(maj-czerwiec 1945) cz. 1
|
|
PBI
ZAOLZIE Nr
7/2004 23 VII 2004
|
|
ZAWIERUCHA
WOJENNA
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
6/2004 23 VI 2004
|
|
BRUDNA
POLITYKA EDVARDA BENEŠA
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
5/2004 23 V 2004
|
|
PRZEKLĘTE,
CZY ZDRADZONE?
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
4/2004
23 IV 2004
|
|
MIENIE
POLSKICH ORGANIZACJI ZAOLZIAŃSKICH
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
3/2004
23 III 2004
|
|
ZA
OLZĄ I CZANTORIĄ
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
2/2004 23 II
2004
|
|
ŚLĄZAKOWSZCZYZNA
A WSPÓŁCZESNY KONFORMIZM
|
|
PBI
ZAOLZIE
Nr
1/2004 23
I 2004
|
|
W
PRZEMILCZANĄ 85 ROCZNICĘ
|
|
|

|
..."Ognisko w domach tli,
jeszcze nie zgasło.
Śpiący lud w trudzie
zmaga się, wysila,
By się obudzić.
Czas, byś dawał hasło!"
Jan Łysek
|
|

WIEŻA
PIASTOWSKA
na
cieszyńskim wzgórzu zamkowym nad Olzą,
w
prawobrzeżnej części podzielonego
miasta – w Polsce,
|
|
WIAROPODOBNY ROK ZAŁOŻENIA MIASTA - 810 p. Ch.
|
|
|
CIESZYN
STOLICA B. KSIĘSTWA PIASTOWSKIEGO
|
|
ZAOLZIE
-
Polska część obszaru b. Księstwa
Cieszyńskiego oderwana od Polski przez Czechosłowację:
-
w
drodze zbrojnej, podstępnej napaści z 23.1.1919,
-
po
raz drugi z rozkazu Stalina
po 2 wojnie światowej –
w r.1945.
|
|
...
LECZ DUCHOWEJ
WIĘZI Z NARODEM NIE DA
SIĘ ROZERWAĆ !
|
|
W
PIERWSZYM NUMERZE
BIULETYNU PISALIŚMY
|
|
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
Nr
1/2004 23 stycznia 2004
|
|
W
PRZEMILCZANĄ 85 ROCZNICĘ CZESKIEJ ZDRADZIECKIEJ NAPAŚCI
(...) W dniu 22.9.1938,
a więc na cały tydzień przed „Monachium” – czyli
dyktatem monachijskim, Benesz
pisał do Mościckiego:
(...)
... przedkładam ... propozycję
...wyrównania problemu polskiej ludności w Czechosłowacji.
Pragnąłbym ułożyć tę sprawę na
płaszczyźnie
zasady rektyfikacji granic,
zaś czeski minister spraw zagranicznych Krofta pisał do
polskiego ambasadora Papee:
Rząd Czechosłowacki chciałby podkreślić (chodzi
o zwrot Zaolzia Polsce, przyp. red),
że chodzi tu o akt dobrej
woli wynikający
z jego własnej inicjatywy i własnej decyzji
...”
..
dalej – w biuletynie nr 1/2004
|
|
PRZED
ROKIEM PISALIŚMY
|
|
ZAOLZIE
Polski
Biuletyn Informacyjny
Nr12/2005
(24) 23 grudnia 2005
|
Nieustraszony
zaolziański Winkelried
Był
rzecznikiem polskości Zaolzia. Za wielką niesprawiedliwość, zwłaszcza
wobec tych, którzy oddali swe życie za wyzwolenie Kraju, a szczególnie
zaolziańskich stron rodzinnych spod niemieckiej okupacji, uznał w r.
1945 wytyczenie granicy między Polską i Czechosłowacją według
podziału z r. 1920 W r.
1946 napisał w tej sprawie dwa listy otwarte do prezydenta Edvarda
Beneša. Nigdy na nie od demokratycznych, niekomunistycznych władz
czeskich nie dostał odpowiedzi, został natomiast w związku z tym
postawiony w r. 1947 w
stan oskarżenia o działalność antypaństwową.
Prawie
całkowicie sparaliżowany, przykuty do łóżka, władając w
ograniczonym stopniu tylko lewą ręką, nie mógł oczywiście
uczestniczyć w procesie. Stukając jednym palcem w klawisze
maszyny specjalnie
przymocowanej do łóżka, tak jak tworzył uznawane prace naukowe –
np.: „Rola języka polskiego na Śląsku Cieszyńskim w wiekach
XVI-XVII”, „O źródła poznawcze do studiów nad ludową i
historyczną kulturą Śląska Cieszyńskiego”, „Powieści ludu śląskiego
w przybranej szacie mieszczańskiej”, „Płaźnik, studium z dziejów
górniczej Karwiny”, „Prawidłowość w budowie dialektu cieszyńskiego”
oraz inne liczne artykuły prasowe, tak napisał ponad dziewięćdziesięciostronicową
„Odpowiedź w kwestii cieszyńskiej”, która miała być odczytana
w sądzie.
Leon
Derlich – rodowity zaolzianin, bo o nim tu mowa, piszący pod
pseudonimem Andrzej Sowa, obchodziłby 28 listopada br. stulecie
urodzin. Zmarł w r. 1965, po ponad 40 latach
unieruchomienia – otoczony opieką matki i siostry Herminy, która poświęciła
dla niego swe życie osobiste. Był odwiedzany przez licznych przyjaciół
- w czasie okupacji, co wydaje się wprost niewiarygodne, kierował
podziemną organizacją zajmującą się pomocą dla więźniów.
Uważamy
ze wszech miar za wskazane, aby – dla przykładu hartu ducha i
osobistej nieugiętej postawy - opublikować w internecie przynajmniej
fragment wymienionej odpowiedzi, świadczącej o tym, że Leon Derlich,
nawet jako oskarżony, nigdy nie
poddał się psychicznemu terrorowi ówczesnych władz. Oto część
tego fragmentu:
„/.../
Dekretowane prawo czechosłowackie, realizujące zasadę
narodowego państwa Czechów i Słowaków, (wytłuszczenia red.) a
zawdzięczające swoją rację bytu faktowi
wspólnego zwycięstwa narodów sprzymierzonych
nad Trzecią Rzeszą, dostało się na spornym obszarze Śląska
Cieszyńskiego w ręce wprost
niepoczytalnych zaślepieńców,
dyszących pragnieniem pospiesznego zlikwidowania tego
życia polskiego, którego tu nie zdążyli wytępić szaleńcy spod
znaku swastyki. Na widok niespodziewanego bezprawia i odczuwanej
krzywdy oburzeniem wezbrała cała Polska. Ale, co do Polski i spraw
cieszyńskich, przez Ostrawę uprzedzana czeska opinia publiczna
przybrała pozę gentlemana, urażonego „štvaním
katovického rozhlasu“ [podjudzaniem ze strony radia katowickiego
– tłum. red.]. Sami zaś likwidatorzy, przestawiając się z konieczności
na dłuższą falę, stali się trochę mniej gwałtowni, ale za to
bardziej wyrachowani i podstępni.
Dekrety
i normy prawne Czechosłowacji, narzucone powiatom Nadolzia, przemieniły
się w kamień młyński u szyi tutejszego polskiego życia. W
momentach zaś, dla których nie starczyło paragrafów, jęły
dopomagać zmowa patriotyczna, spryt i fakt posiadanej władzy.“
Proces w końcu się nie odbył. W
lipcu 1948, a więc już po komunistycznym puczu, te same władze
czechosłowackie uelastycznily się, uznając przewód sądowy
za zbyt kompromitujący i ryzykowny dla nich i wstrzymały
dalsze postępowanie!
Ecce .... !
dalej
...
|
|
TEMATY
W PRZYGOTOWANIU
|
|
Stan
ochrony
praw narodowych polskiej ludności zaolziańskiej
|
|
Prosimy o
nadsyłanie interesujących informacji i aktualności, łącz do
stron internetowych
na e-mail:
kontakt@zaolzie.org
|
|
POLECAMY
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
KRESY - śladami naszych przodków
|
|