JESZCZE
JEDEN MAZUR W PRADZE
Dzień w ligawkę łypnął śpiewem
Polonez dwudziestolecia -
W żywych Trumnach liściem w drzewach
Szuści fragment, zalebiedził ...
Ej,
pastuszku, pastuszku
Z bydlątkami pod lasem,
Wiatr w świstawkę ci dmucha
Przez dziureczki i szparkę
Zchwierutaną
piosenkę,
Puchną w uszach bębenki -
Chlipie z nosa rynienka
Z zachlustanych ust tynkiem:
Jeszcze jeden mazur w Pradze
Po
zachodzie słońca,
Stu tysiącom na Zaolziu
Drąży grób bez końca !
Włości
i kości , włóki i huty ,
Kopalnie, prawa, język i ludzi,
Obieg krwi serca ... szarpać pod knutem
-
Rży natoliński kurant i budzik !
Style,
igierki, tip-top szulerka !
Bracia kowboje w ostrawskim gnoju
Tańczą mazura, tupią oberki -
Śląskowy cmentarz, prerię twoją !
Rośnie
ci na schwał bujary synek,
Adoptowany tam - -
- w Natolinie !
- Bękart czy pomiot ?
Nie
Pokolenie !
-
- - - - - - - - - -
Szturm
z procy kamieniem leciał,
Zamknął oczy szczyptą soli:
Wyła na niebie kometa
Echo wiernego psa ziemi,
Pod taflą blasku lęk słowa !
- - - Hak w sufit
wbity, lichtarz z świecami.
*
* *
|